FELIETON VII

felieton ukazał się w Niedzieli z dnia13 grudnia 2009 roku

Jaki jest świat naszych potrzeb?

„Kochanie, czy czegoś potrzebujesz?"
„Nic, już wszystko kupiłam.” lub „Jak będziesz wracał to kup jeszcze chleb”
to zwyczajna wymiana zdań pomiędzy małżonkami

„Ale ja pytam moją kochaną żonę, czego potrzebuje od swojego męża?”
„A! Potrzebuję abyś mnie mocno przytulił.” Lub „Wrócił wcześniej, bo tęsknię za wspólnym wieczorem”
to już niezwyczajna, a tak potrzebna do rozwoju miłości wymiana refleksji.

Co zrobić już w narzeczeństwie, aby częściej udawały nam się, później w małżeństwie, rozmowy na temat naszych potrzeb? Tych najskrytszych, ukrytych też w marzeniach, ale również tych codziennych, zwyczajnych.

Kiedy rodzi się człowiek i przez pierwsze lata jest całkowicie zależny od swoich rodziców, opiekunów to jedyny czas w naszym życiu kiedy ktoś w 100% musi domyślać się naszych potrzeb, często ukrytych za płaczem, niepokojem, nawet agresją czy wycofaniem. Człowiek dorastając uczy się wyrażać swoje potrzeby.

Miarą naszej dojrzałości jest też, nie stawianie naszych bliskich w sytuacji domyślania się naszych potrzeb.

 

Natomiast, jeśli nasze potrzeby w dzieciństwie nie znajdywały odpowiedzi w czułych, mądrych gestach i słowach naszych rodziców, to możemy mieć skłonność do niedojrzałych reakcji wymagania od ukochanej osoby odczytywania, że nasz płacz, zły humor, obrażanie się, nie odzywanie się to manifestacja naszych potrzeb, których zupełnie nie wiemy jak wyrazić, ale mamy ogromny żal, że nie dostajemy na nie żadnej satysfakcjonującej odpowiedzi.

 

Dwoje dorosłych ludzi, którzy budują zdrowy związek (bez szukania w takiej relacji opieki macierzyńskiej czy ojcowskiej miłości) nawet przy nadzwyczajnych zdolnościach empatycznych muszą nauczyć się rozmawiania o tym, czego tak naprawdę oczekują od życia, rodziny, ukochanej osoby, czego potrzebują w swoim świecie emocjonalnym, intelektualnym, duchowym i fizycznym, seksualnym.
My możemy odważnie próbować mówić: „pragnę, marzę, chcę, potrzebuję, to dla mnie ważne” i zachęcać ukochaną osobę: „nie odzywasz się do mnie, a czego tak na prawdę potrzebujesz?”, „powiedz mi co jest dla ciebie ważne”.

Kobiety często wpadają w pułapkę „Niech on się domyśli”,
a mężczyźni „ona i tak mnie nie zrozumie”.
Nie warto się na tym zatrzymać, ale w dobrym dialogu i wspólnym działaniu poznać swoje wzajemne potrzeby, aby w jak największych obszarach wzajemnie się przenikały i uzupełniały.