FELIETON XI

felieton ukazał się w Niedzieli z dnia 7 lutego 2010 roku

Być czy mieć? 

Po filozoficznych randkach na temat wartości, zapraszam do kolejnego zmierzenia się z głęboką refleksją, tym razem w związku z egzystencjalnym pytaniem: być czy mieć?

Na to pytanie można spojrzeć również z punktu widzenia relacji.

Mam wiarę, mam męża/żonę, dzieci, pracę, dom, przyjaciół więc trzeba by powiedzieć, że w swoim życiu: jestem dla Boga, jestem dla mojej żony, mojego męża, jestem dla dzieci, jestem dla mojej pracy, która jest moją pasją, służbą, jestem dla domu to znaczy dbam o niego, o klimat, atmosferę, o bezpieczeństwo, jestem dla przyjaciół.

Moje „mieć” buduje, dookreśla też moje „być”.

Co wyniknie z podobnej analizy, kiedy moja charakterystyka będzie wyglądała tak:

mam dużo pieniędzy, mam dwa mieszkania, mam ekstra samochód, mam firmę, mam szczęście u kobiet/mężczyzn, mam znajomości?

Czy jestem wtedy dla pieniędzy? Jestem dla tych dwóch mieszkań i kolejnych nieruchomości, które zakupię? Jestem dla samochodu, dla firmy? Jestem dla kobiet, mężczyzn? W końcu, czy jestem dla znajomości?

Jeśli w swoich ideałach, marzeniach chcemy wybrać „być”, a nie „mieć”, nie możemy uciec od tego, ze każde nasze „mieć” wpłynie na nasze „być”. Stąd tak ważne są nasze wybory, powody naszych decyzji.

Chcę w końcu mieć męża! Najwyższy czas mieć żonę!

Najpierw muszę mieć dyplom, pracę, mieszkanie, a potem ślub.

Być czy mieć? To dla narzeczonych przede wszystkim pytanie: ja mam ciebie, ty masz mnie czy ja jestem dla ciebie i czy ty jesteś dla mnie?

Chcę być dla ciebie darem od Pana Boga, chcę być dla ciebie świadectwem miłości, wierności i uczciwości. Chcę być z tobą na dobre i na złe. Chce być z tobą w zdrowiu i w chorobie. Chcę być z tobą w czasie twoich sukcesów, ale i być z tobą w chwili porażki. Chcę być mamą/tatą dla naszych dzieci...

Niby taki drobiazg: mam narzeczonego czy jestem narzeczoną np. Darka. Mam narzeczoną czy jestem narzeczonym np. Kasi. Jak częściej się przedstawiamy? Oczywiście zależy to od okoliczności, ale też ważne jest to, co nosimy w sercu: „w końcu kogoś mam” czy cieszę się, że „jestem dla kogoś, a ktoś jest dla mnie”?

Później podobnie jest w relacji z dziećmi. „Mam dzieci” czy „jestem dla dzieci” i wiem, że wychowuję je dla świata, a nie dla siebie.

Nikt nie jest naszą własnością. I nawet jeśli zwyczajowo mówimy: „mam wspaniałego narzeczonego” to pamiętajmy, że jesteśmy narzeczoną wspaniałego człowieka i to, jakie dla niego jesteśmy, też jest bardzo ważne!

Narzeczeni wspaniałych kobiet, pamiętajcie też być dla nich równie wspaniałymi!

Jesteście nawzajem dla siebie darami Pana Boga
i im szybciej to odkryjecie
tym trwalszy zbudujecie fundament waszego małżeństwa.