FELIETON X

ukazał się w Niedzieli z dnia 24 stycznia 2010 roku

Nasza hierarchia wartości

Nasza hierarchia wartości jest ściśle związana z naszą listą potrzeb.
Nasze potrzeby, w różnych obszarach, ustalają nam konkretną i rzeczywistą hierarchię wartości w naszym życiu. Jeśli tylko deklarujemy, że coś, ktoś jest dla nas ważny, a na co dzień nie wpisuje się w nasze potrzeby – to jest to wtedy tylko teoria, daleka od praktyki, ewentualnie pobożne życzenie, aby tak było.

Większość z nas odpowiada: na pierwszym miejscu - Pan Bóg. Czy jest to tylko deklaracja czy praktyka? Dobrze jest to skonfrontować i samego siebie dopytać. Czy znajduję czas na spotkanie z Bogiem? Czy moje wybory i decyzje życiowe podejmuję rozważając, czy jest to zgodne z Bożymi przykazaniami?

Lepiej jest, jeśli jest to raczej deklaracja, szczerze powiedzieć: „chciałbym, chciałabym, aby Bóg był dla mnie najważniejszy. Na razie nie potrzebuję regularnie chodzić do kościoła, modlić się, rzadko korzystam z sakramentów. Wiem, że to dla ciebie ważne, ale ja tego do końca nie czuję.”

Szczerość, w tak ważnych sprawach, otwiera wzajemne zrozumienie i wolność decyzji.
Nieszczerość jest przyczyną nieporozumień i ogranicza wolność wyboru.

Co może jeszcze tworzyć moją hierarchię wartości: małżeństwo, rodzina (tu warto doprecyzować czy chodzi o tą rodzinę, którą będziemy budować czy o rodzinę pochodzenia?), praca, pieniądze, przyjaźń (z kim?), miłość (wierność, uczciwość), seks, dzieci (wychowanie, spędzanie wspólnie czasu), przyjemności (jakie?), hobby, podróże, sport...

Moje wartości muszą mieć odzwierciedlenie w moim życiu, postępowaniu, relacjach z innymi. Wyznawane wartości powinny wpływać na moje życie, ale to życie mocno weryfikuje czy te wartości mają w nim swoje odzwierciedlenie.

Paradoksalnie, jeśli mielibyśmy kierować się potrzebami, do których realizacji, tak na prawdę dążymy w życiu, to mogłoby się okazać, że największą dla nas „wartością” jest: święty spokój (wyrażany np. komunikatami: „daj, mi święty spokój”, „nie czepiaj się”, „nie wymagaj tego ode mnie”), brak zasad (w praktyce relatywizowanie wartości i skrzywione pojmowanie wolności), urządzenie się (moją wartość stanowi to co mam, zarobiłem, kupiłem).

Pięknie jest, jeśli to, co cenimy sobie w życiu, i co stanowi dla nas wartość i buduje nasze poczucie własnej wartości, to: ROZWÓJ, gotowość do zmian i pracy nad sobą. I nie zatrzymujmy się tylko na rozwoju intelektualnym, zawodowym i materialnym, w naszym życiu, ale głównie rozwoju duchowym i emocjonalnym. Wiele małżeństw nie może wyjść z kryzysu swojego związku, ponieważ jednej ze stron przestało „się chcieć”, nie ma gotowości do zmian, nie chce podjąć wysiłku pracy nad sobą.

Jeśli naszą wspólną wartością jest miłość,
a miłość oznacza dla nas to,
że chcę się zmieniać dla ciebie (i druga strona czyni to samo)
to jest wielka szansa na wypracowanie, autentycznej
i zarazem wspólnej, hierarchii wartości.